Złociste refleksy bywają urocze, ale dla wielu posiadaczek chłodnych, platynowych czy perłowych blondów bywają one… prawdziwym koszmarem! Zjawisko żółknięcia włosów po koloryzacji to proces nieunikniony, wynikający z natury włosa oraz wielu czynników zewnętrznych. Gdy chłodny pigment, naniesiony podczas wizyty w salonie, zaczyna się wypłukiwać, na światło dzienne wychodzą naturalne, ciepłe tony, których… nie chcemy widzieć! Na szczęście istnieją sprawdzone metody, które pozwalają zatrzymać mroźny blask fryzury na dłużej, bez konieczności cotygodniowych wizyt u stylisty.
Dlaczego kolor zmienia swój odcień?
Zanim przejdziemy do rozwiązań, warto zrozumieć, dlaczego piękny, mroźny blond traci swój charakter. Proces rozjaśniania polega na usuwaniu naturalnego pigmentu z wnętrza włosa. Pozostała po tym zabiegu struktura jest zazwyczaj porowata i ma tendencję do „łapania” zanieczyszczeń z otoczenia. Minerały zawarte w twardej wodzie, chlor z basenu, zanieczyszczenia powietrza, a nawet dym papierosowy sprawiają, że włosy pokrywają się matowym, żółtawym nalotem. Dodatkowo wysoka temperatura podczas stylizacji oraz promieniowanie UV przyspieszają utlenianie koloru, co nieuchronnie prowadzi do ocieplenia odcienia.
Neutralizacja za pomocą pigmentów
Podstawowym krokiem w walce z żółcią jest wprowadzenie do rutyny kosmetyków z fioletowym lub niebieskim barwnikiem. Fiolet znajduje się po przeciwnej stronie koła barw niż żółty, co oznacza, że te dwa kolory wzajemnie się znoszą. Fioletowe szampony i maski to absolutny „must-have”, jednak należy ich używać z rozwagą. Nadmierne stosowanie mocno napigmentowanych szamponów może prowadzić do przesuszenia włosów lub pojawienia się sinych, nierównomiernych plam.
Znacznie trwalszym i bardziej eleganckim sposobem na odświeżenie barwy jest regularny toner do włosów, który pozwala na bezpieczne przywrócenie chłodnych tonów bez konieczności użycia silnej farby z amoniakiem. Tego typu produkt działa powierzchownie, domykając łuski włosa i nasycając go pigmentem, który nadaje fryzurze perłowy lub popielaty połysk, jednocześnie wygładzając strukturę pasm. Dzięki temu włosy nie tylko odzyskują pożądany kolor, ale stają się również bardziej lśniące i miękkie w dotyku.
Domowe sposoby na chłodny blond
Marzysz o pasmach w idealnej kondycji? Nie zapominaj o metodach, które stosowały nasze babcie: dziś niektóre te tipy przeżywają swój renesans! Jedną z nich jest płukanka z fioletu gencjanowego lub gotowych koncentratów dostępnych w sklepach fryzjerskich. Kilka kropel dodanych do miski z wodą wystarczy, by po ostatnim płukaniu włosy zyskały chłodną poświatę. Ważne jest jednak, by roztwór był bardzo jasny – intensywny fiolet może zafarbować dłonie i ręczniki.
Innym trikiem jest zakwaszanie włosów. Płukanka z octu jabłkowego (w proporcji jedna łyżka na litr wody) pomaga domknąć łuski włosa, a taka struktura trudniej przyjmuje zanieczyszczenia z zewnątrz i wolniej oddaje pigment, co oczywiście przekłada się na trwałość chłodnego odcienia. Zakwaszanie raz na dwa tygodnie to świetny sposób na nabłyszczenie fryzury i przywrócenie jej naturalnego pH po zabiegach chemicznych.
Ochrona to podstawa
Nawet najlepsza pielęgnacja pigmentacyjna zawiedzie, jeśli zapomnisz o ochronie. Rozjaśniony blond nienawidzi słońca i wysokiej temperatury! Latem konieczne jest stosowanie mgiełek z filtrami UV, które działają jak parawan dla Twojego koloru. Podczas stylizacji na gorąco – suszenia, prostowania czy kręcenia – zawsze używaj produktów termoochronnych. Wysoka temperatura niszczy wiązania wewnątrz włosa i sprawia, że kolor „płowieje” w oczach.
Pamiętaj również o jakości wody, której używasz do mycia. Jeśli w Twoim kranie płynie twarda woda, warto rozważyć montaż filtra prysznicowego z węglem aktywnym lub kdf. Taka inwestycja szybko się zwraca – włosy stają się mniej sztywne, wolniej żółkną i znacznie lepiej reagują na maski nawilżające.





































